„Kobieta, która spadła z nieba” Simon Mawer

kobieta-która-spadła

Mariane, Alice i Anne-Marie – to jedna, niesamowita kobieta. Ona nie cofnie się przed niczym, ani w wojnie, ani w miłości.

Wojna. Szkocja 1941. Mariane poznaje smak namiętności i wyrusza z tajną misją. Francja 1942. Alice skacze ze spadochronem, przemycając broń na teren wroga. Paryż 1942. Anne-Marie naciska spust i po raz pierwszy zabija Niemca.

Atmosfera napięcia, romansu, wojennych gierek. Autor pisząc książkę zainspirował się losami kobiet z elitarnego brytyjskiego oddziału SOE.

Główna bohaterka uczy się, jak kłamać, ukrywać swoją prawdziwą tożsamość, jak zwieść swojego wroga, jak planować, skakać z spadochronu, robić bomby, które mogą wysadzić pociąg, uczy się też zabijać. Na początku myślałam – nie poradzi sobie. Później – cholera, ta kobieta jest rzeczywiście silna i niepokonana. Z charakterem, którego nie powstydziłby się nie jeden mężczyzna. Wraz z rozwojem akcji stała się przebiegła, dowcipna i niebezpieczna. Mimo, że była pionkiem na szachownicy to udało jej się wyróżnić, zostawić po sobie coś więcej niż spis dobrze wykonanych akcji – zostawiła wręcz legendę o kobiecie, która pokonała swój strach i zrozumiała cel swojego życia.

Książka pokazuje, jak z dziewczynki, która chce zaimponować rodzinie, bratu i mężczyźnie, który cały czas jest w jej pamięci – przerodziła się w kobietę.

Książkę czyta się lekko mimo, że sprawy opisywane są trudne, niepokojące i skomplikowane. Wojna nie jest prosta, Paryż nie jest już ukochanym miastem, lecz najbardziej niebezpiecznym miejscem, w którym bohaterka mogłaby się znaleźć. Jej ukochany czeka na nią, lecz i on się zmienił, tak samo jak i Mariane się zmieniła. Już nie jest tą samą dziewczyną. Pod wieloma maskami szuka swojej tożsamości. Przyjechała do Francji za miłością? Czy za tęsknotą do ojczyzny? Na końcu uświadamia sobie, że musi porzucić dawne nadzieje, namiętności i całkiem oddać się Francji. W tylko ten sposób będzie sobą… i to prowadzi ją do strasznej zguby.

Historię czyta się miejscami z wypiekami na policzkach. Szczególnie przy opisach romansów głównej bohaterki, które w tamtych czasach wydają się być wręcz zakazane. Miłość do o wiele starszego mężczyzny,  wielka historia, która ciągnie się od młodości Mariane aż do jej powrotu do Paryża. Akcja cały czas się zmienia, często w bardzo zaskakujący sposób.

Końcówka złamała mi serce. Mimo, że przeczuwałam, że mówiłam sobie „to nie skończy się dobrze”. Miałam nadzieje, że bohaterka postąpi inaczej. Lecz ona podjęła decyzję, za którą ją jeszcze bardziej szanuję i podziwiam, ale też, za którą mam do niej żal. Końcówka była mocna, dobitna i trochę nie mogę wybaczyć autorowi, że zostawił nas z takim rozwojem akcji. Chciałabym wiedzieć, co stało się z innymi, z jej bratem i rodzicami, uczestnikami konspiracji, z Clementem i z trochę zapomnianym przez autora na końcu Benoitem.

Bohaterowie są wyraźnie zarysowani, szczególnie Mariane – z każdą przewróconą kartą dostrzegamy zachodzące w niej zmiany. Tajna i niebezpieczna podróż bardzo ją zmieniła. Na początku nawet w myślach była niepewna, wahała się czy dobrze robi, nawet nie wiedząc, co dokładnie ją czeka. Następnie uwikłana w romans z nowym współpracownikiem i przyjacielem zaczyna dostrzegać w sobie pewną siebie kobietę. Szybko uświadamia sobie, że aby przeżyć musi swoją wiedzę o zabijaniu wykorzystać.

Polecam każdemu, nawet osobą, które nie lubią książek o zabarwieniu historycznym – „Kobieta, która spadła z nieba” jest powieścią wielowymiarową. Znajdziesz w niej tajemnicę, romans, dramat, trochę zabawy i uśmiechu, wiele zwrotów akcji, napięcia, a w tle wielka grę, która zwie się wojną. Bardzo ciekawie ukazana działalność i zaangażowanie kobiet w czasie II wojny światowej. Bardzo. Całkiem inne, świeże spojrzenie. Możemy być z siebie dumne, moje Drogie Panie. Kobiety zamieszane w bardzo niebezpieczną działalność.

Niesamowity klimat wojennego Londynu i Francji. My Polacy, zwykle patrzymy na II wojnę światową przez pryzmat tego, co działo się u nas. „Kobieta, która spadła z nieba” przenosi nas do innej rzeczywistości tamtych czasów, równie brutalnej i niebezpiecznej.

Polecam, jeszcze raz polecam, choć i ostrzegam, bo zakończenie jest smutne, lecz i autentyczne. Mnie niestety trochę rozczarowało, może dla tego, że wszędzie chciałabym widzieć szczęśliwe zakończenia. Jednak historie wielkich ludzi zwykle nigdy nie kończą się happy endem.

OCENA 7/10

Wydawnictwo Znak 

Recenzja: Gabriela Rutana (Gaba)

Print Friendly

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>


  • Twitter
  • Facebook