„Panika” Lauren Oliver – gra toczy się bez względu na wszystko

285447_panika_lo_500

panika

1. «nagły, niepohamowany, często nieuzasadniony strach, ogarniający zwykle większą liczbę ludzi»

2. pot. «nerwowy pośpiech»

Słownik Języka Polskiego PWN

Fani „Igrzysk Śmierci” zapewne pamiętają cytat z ostatniej części tej popularnej trylogii:

Wtedy sporządzam w myślach listę wszystkich dobrych uczynków, których byłam świadkiem. To taka zabawa, i bawię się w nią, choć po upływie ponad dwudziestu lat staje się trochę nużąca.

Istnieją jednak znacznie gorsze zabawy.

Rzeczywiście, istnieją. Panika jest jedną z tych zabaw, o których szepcze się w tajemnicy, wzbudzającą strach, ale także podniecenie.

Młodzi ludzie mieszkający w zapomnianym przez świat miasteczku w lecie nie mają co robić, wymyślają więc… grę. Wychodzi na to, że niebezpiecznie jest się nudzić. W Carp nie ma przyszłości, każdemu brakuje środków do życia, nie kręci się tam żaden biznes, mogący podratować miejskie fundusze. I nagle pojawia się Panika – uczestnicy muszą podjąć się zadań, mogących ich zabić. Celem jest pokonanie własnych lęków i zdobycie nagrody, czyli pieniędzy. Sędziowie obserwują graczy z ukrycia i nikt nie zna ich tożsamości.  

Heather na początku nawet nie myślała o przyłączeniu się do Paniki. Gardziła lekkomyślnym ryzykowaniem własnego życia. Jednak razem ze swoją najlepszą przyjaciółką Natalie stała się częścią gry. Jest także Dodge, który tworzy z dziewczynami sojusz. W trójkę zmagają się z własnym strachem i niesprawiedliwym życiem.

Gdy przeczytałam opis książki, pomyślałam, że będzie to kolejna postapokaliptyczna powieść. Wydaje mi się, że wydawca popełnił błąd, pisząc tak tajemniczy i ogólny zarys fabuły  – można wyciągnąć z niego pochopne wnioski. Okazało się, że „Panika” jest bardzo oryginalną książką, autorka zaskoczyła mnie swoim pomysłem i wykreowaną rzeczywistością. Stworzyła dosyć ponure tło dla historii, gdzie gorycz i niezadowolenie miesza się z młodością, pierwszymi miłostkami i adrenaliną.

Zafascynowała mnie wizja pisarki. O dziwo, przedstawiła ją dosyć racjonalnie i realistycznie, jestem skłonna uwierzyć w to, że gdzieś na świecie, w takich małych miasteczkach, jak Carp tego typu „zabawy” mają miejsce.

Oliver tworzy trudne środowisko, dosyć plastycznie opisuje złożone i przykre sytuacje życiowe postaci. Gra tak naprawdę jest pretekstem, po wgłębieniu się w historię, okazuje się, że głównym wątkiem są bohaterowie wkraczający w dorosłość. Poza samą Paniką to wiele zawiłych historii – nikt z nich nie ma lekko, każdy walczy o lepszy los, a wygranie pieniędzy staje się przepustką do lepszego świata. Podoba mi się, że autorka postawiła na emocje – wiele razy, szczególnie w przypadku Heather miałam łzy w oczach. Pozytywnie zaskoczyło mnie to, że pisarka nie stworzyła z bohaterów grupki nastolatków, którzy mają widzimisie, aby wziąć udział w grze – bo to fajna zabawa, bo lubią konkurować, chcą coś udowodnić. Na początku książki może sprawiają takie wrażenie, ale później okazuje się, że pod tym wszystkim kryje się coś więcej. Powieść ma drugie dno, które można dostrzec lub też nie – wystarczy zajrzeć głębiej.

Styl jest wypracowany i nie miałam z nim problemu. Czyta się lekko, dialogi i opisy są na tyle obrazowe, że jesteśmy w stanie sobie wyobrazić, to co Oliver chce przekazać. Autorka miała trudne zadanie przedstawienia scen najeżonych akcją i adrenaliną – udało jej się oddać panikę postaci oraz napiętą sytuację, w jakiej się znaleźli. Narracja trzecioosobowa, a sama fabuła przedstawiona jest z dwóch perspektywy, które często się zmieniają – Heather i Dodge’a. Muszę pochwalić ten zabieg, znam go też z jej innych książek i zawsze się sprawdza, bo daje szerszą perspektywę, mocniej nakreśla bohaterów, którzy mogliby być pominięci, gdyby zastosowała sposób prowadzenia historii z punktu widzenia tylko jednej postaci. Muszę się jednak przyznać, że wolałam fragmenty, gdzie Heather była na pierwszym miejscu.

Wyczuwam schemat wśród bohaterek kobiecych. Oliver lubi tworzyć jedną bohaterkę czarno-białą, która jest główną postacią, czytelnicy od razu ją lubią – to silna, wzbudzająca podziw dziewczyna. Tutaj będzie to Heather. Dalej – musi być ta druga, najlepsza przyjaciółka, którą nie do końca się lubi, jest samolubna, skupia się na swojej urodzie (zwykle jest ładniejsza niż główna bohaterka) i wzbudza irytację. W „Panice” to Natalie. Dlaczego o tym piszę? Bo w „Delirium” mamy taki sam typ bohaterek, dobrą Lenę i Hannę, która wywołuje sprzeczne uczucia. Moja złość wynika z tego, że autorka skupiła się na Heather – i to ją najbardziej polubiłam. Jednak czegoś mi zabrakło w przypadku Natalie, pod koniec Oliver zdradza na jej temat pewne informacje i pozostawia je niewyjaśnione. To niezbyt istotna dla fabuły postać, nie obdarzyłam ją sympatią, ale to nie znaczy, że nie chciałabym się dowiedzieć o niej czegoś więcej. Oliver nie wykorzystała jej potencjału, zupełnie jakby uznała, że są ważniejsze wątki do ukazania. Mam mieszane odczucia względem konsekwentnego prowadzenia niektórych bohaterów – zabrakło im charyzmy, nie przyciągają uwagi, są trochę bladzi, opisani, ale jednak bez emocji, potrzebnych do stworzenia więzi postaci z czytelnikami. Oczywiście są tacy, którzy wybijają się na tle innych, np. Bishop – nieco tajemniczy, mający sekrety. Także Heather – przechodzi przemianę, przyciąga swoją determinacją. Jednak reszta nie utkwi mi na długo w pamięci.

Przyznam, że czytając początek „Paniki” byłam nieco znudzona i dopiero od połowy poczułam, że książka mnie wciągnęła. Jednak nie za sprawą samej gry, ale jak już wspomniałam, odkrycia przez autorkę trudnej sytuacji niektórych postaci, dopiero wtedy na wierzch wyszły ich emocje i to, czego pragną.

Co może wywołać prawdziwą panikę? Miłość. I także w tej powieści występuje wątek miłosny, a właściwie dwa – z tym że jeden przyprawiał mnie o nerwicę, za to drugi był subtelny, skomplikowany i nieprzewidywalny. Do końca nie wiedziałam, jaki będzie tego finał – nie zdradzę, czy książka zakończyła się happy endem, ale nie było tak źle, przynajmniej Oliver nie urwała gwałtownie historii, jak w przypadku „Delirium”. I za to jestem jej wdzięczna!

W skrócie – fabuła jest ciekawa, mamy nie tylko samą grę, ale także ukazanie przyjaźni, miłości oraz życia bohaterów. Dla mnie to idealna historia filmowa, tylko czekać, aż losy bohaterów „Paniki” zostaną przeniesione na duży ekran. To powieść trochę z niewykorzystanym potencjałem, wzbudza emocje, jednak wiem, że mogłoby być mocniej, że autorka potrafi lepiej pisać. „Panika” to także napięcie, pojawiające się wraz z rozwijającą akcją – szczególnie ostanie sceny są naładowane niepewnością o to, jak dalej potoczy się akcja. Polecam młodzieży, zarówno płci męskiej, jak i damskiej, bo mamy w niej kobiecy oraz męski punkt widzenia. Jeśli dawno nie czytaliście jakieś oryginalnej historii i lubicie gry, to „Panika” jest dla Was – z nią nie będziecie się nudzić…

Ocena: 3,5/5

Recenzowała: Gaba

Za możliwość przeczytania książki dziękuję, 

Wydawnictwu Otwarte

INFORMACJE:
Rok wydania: 2016
Wydawnictwo: Otwarte
Tłumaczenie: Monika Bukowska
Kategoria: literatura młodzieżowa
Liczba stron: 360

Print Friendly

5 przemyśleń na temat “„Panika” Lauren Oliver – gra toczy się bez względu na wszystko”

  1. Ciekawi mnie ta książka bardzo. Czytałam Delirium autorki, część Pandemonium – swoją drogą przymierzam się do zakończenia trylogii i bardzo chętnie sięgnę też po Panikę. Mam nadzieję, że przypadnie mi do gustu, bo Twoja recenzja dała mi nadzieję na całkiem przyjemną książkę ;)

    1. Gaba pisze:

      Zazdroszczę Ci, że masz jeszcze przed sobą do ukończenia „Delirium”, uwielbiam tę serię i muszę ją chyba jeszcze raz przeczytać :) Mnie „Panika” się podobała, co prawda rozkręciła się gdzieś w połowie, ale potem było już tylko lepiej ;)

  2. Jak słusznie przypuszczałam, jestem już za stara na tę książkę. Może gdybym na nią trafiła kilka lat temu, byłabym skłonna się skusić. Albo gdyby okazało się, że jest tak dobra i wyjątkowa jak np Imperium ognia.

    1. Gaba pisze:

      Właśnie! Kupiłam sobie „Imperium ognia” i jak się wyrobię z wszystkimi książkami na „teraz przeczytać i napisać recenzje, bo inaczej wydawnictwa mnie zabiją”, to się przekonam, czy z Sylwią macie rację :D
      Ja czasami mam ochotę zjechać takie książki młodzieżowe, ale szybko przypominam sobie, że to taka specyficzna kategoria, którą trzeba trochę łagodniej traktować ;)

  3. Dawno przejadły mi się typowe, młodzieżowe dystopie, każda powielająca kilka innych i sądziłam, że „Panika” to kolejny twór, który muszę omijać szerokim łukiem. Jednak Twoja recenzja mocno odwiodła mnie od tego poglądu! Jeszcze nie wiem czy dam jej szansę, ale zapowiada się wcale nie najgorzej :) Świetna recenzja!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>


  • Twitter
  • Facebook