„Ostatnia prowokacja” Louise Lee – przeznaczone tylko dla kobiet!

ostatnia-prowokacja-b-iext31169330

To nie jest kolejny szablonowy romans! Nie znajdziecie w tej książce: nudy, banalnych żartów, infantylności i idealnej wizji miłości. „Ostatnia prowokacja” jak sam tytuł wskazuje, jest prowokująca, zabawna, zaskakująca, wielowątkowa i pełna ironii.

Florence Love pracuje jako prywatna detektyw, której specjalizacją są zdrady małżeńskie. Sama prowokacja jest prosta: obserwuje, uwodzi i sprawdza, czy facet jest niewierny. „Jeden pocałunek z języczkiem przez pięć sekund i sprawa zamknięta” – tak brzmi jedna z mantr bohaterki. I jak dotąd się sprawdzała. Florence przyjmuje zlecenie od dziewczyny popularnego muzyka, Scotta „Scata” Delaney’a. Ma kilka dni, aby sprawdzić, czy oprze się jej uwodzicielskiej grze. Florence świetnie zna się na swojej pracy, ma zasady, które przestrzega, jednak czy uda się jej być profesjonalistką przy tak przystojnym mężczyźnie, jakim jest Scott?

Opis z pozoru dotyczy kolejnego zlecenia detektyw. Jednak w tej książce oprócz samej „operacji Delaney” jest o wiele więcej – rodzinna tajemnica dotycząca zniknięcia matki Florence, przeszłość i tragedia brata Florence, czy tajemniczy blondyn, który prawdopodobnie ją śledzi. Pod płaszczykiem komedii i zabawnych przeżyć bohaterki, czają się problemy, żal, nierozwiązane sprawy sprzed kilku lat i próby wprowadzenia przez główną bohaterkę zmian do swojego życia. Mam wrażenie, że to osobista książka dla autorki, mająca drugie dno, które można dostrzec po wgłębieniu się w losy postaci.

Co ciekawe, Louise Lee także była prywatnym detektywem! Wcześniej pracowała jako nauczycielka geografii, jednak postanowiła coś urozmaicić w swoim życiu i proszę bardzo, taka zmiana! Dlatego tym bardziej utożsamiam autorkę z postacią Florence Love.

Najpierw przyciągnęła mnie okładka, sugerująca zabawną powieść w sam raz dla kobiet. Barwo Wydawnictwo Czarna Owca za sympatyczną oprawę książki. Następnie zaczęłam czytać i stwierdziłam, że z chęcią wybrałabym się z główną bohaterką na kawę. Stała się jedną z moich ulubionych postaci kobiecych – jest przebojowa, bezczelna, ma ironiczne poczucie humoru, walczy o swoje, a przy tym jest taką samą kobietą jak my wszystkie – szukającą tego jedynego oraz swojej drogi w życiu. Podoba mi się, że Lee nie wygładziła jej charakteru, ale właśnie dała jej dużo iskry, tak, że od razu przyszła mi na myśl Stephanie Plum (seria o łowczyni nagród autorstwa Janet Evanovich), która w jakiś sposób wpisuje się w typ charakteru, który ma również Florence. Mocne, nieustępliwe i zabawne babki.

Tej książki nie da się nie lubić, od razu budzi pozytywne odczucia i w sumie od pierwszej strony wywołuje chichot. Napisana lekkim, przystępnym językiem. Choć zdarzały się dosyć dłuższe opisy, to i tak „Ostatnią prowokację” czyta się z przyjemnością. Narrację mamy pierwszoosobową, jednak to typ powieści, gdzie ilość wątków wynagradza brak ukazania perspektyw reszty bohaterów. Co jakiś czas oprócz samej fabuły w książce można znaleźć krótkie porady odnośnie do „sztuki prowokacji” – bardzo zabawne i o dziwo niezwykle trafne. (Niektóre chyba mam zamiar wykorzystać, a nuż się sprawdzą). Zakończenie jest nieszablonowe – na pewno będziecie zaskoczeni. I to lubię! Coraz częściej czytam książkę i po pierwszym rozdziale jestem w stanie powiedzieć, kto z kim będzie i co wydarzy się na końcu. Tutaj jest inaczej i chwała za to autorce.

Patrząc obiektywnie, sama fabuła może wydać się nierealistyczna. Jest w niej naprawdę sporo motywów. Muszę też dodać, że Florence nie jest konserwatystką, wręcz przeciwnie, ma za sobą związek z kobietą, dwa małżeństwa i wiele innych przygód. Moim zdaniem to zaleta, bo lubię, gdy postaci nie boją się życia, mają wady i wyznają liberalne zasady. Dla innych sama Florence może wydać się jednak zbyt… przebojowa. Ale czy czasem nie warto właśnie za sprawą takich historii oderwać się od swojej rzeczywistości?

Główna bohaterka ma mnóstwo innych zainteresowań niż swój zawód. Dlatego niech nie zdziwią Was ciekawostki z różnych dziedzin. Dla mnie było to niczym wisienka na torcie, dzięki Florence dowiedziałam się bardzo wiele – nie tylko o samej prowokacji. Jednakże czytelnicy lubiący romanse będą zawiedzeni, bo jako tako nie ma tu typowego motywu miłosnego. Dla mnie „Ostatnia prowokacja” jest dużym zaskoczeniem właśnie pod tym względem – myślałam, że znajdę w książce historię zakazanej miłości, a okazało się, że autorka skupiła się na czymś innym, czego dotyczyć będzie także tom drugi.

To powieść z drugim dnem. Z jednej strony zabawna, ale także bardzo prawdziwa, ukazująca historię kobiety, której zazdrości się odwagi i tego, że nie boi się walczyć o swoje. To połączenie romansu, kryminału i komedii. Ta książka daję rozrywkę, prowokuje i od razu wciąga w barwny świat Florence Love. Bawiłam się przy niej świetnie, teraz pozostaje mi czekać na drugą część przygód prywatnej detektyw.

Ocena: 4.5/5

Recenzja: Gabriela Rutana (Gaba)

Za możliwość przeczytania książki dziękuję, 

Wydawnictwu Czarna Owca

INFORMACJE:
Rok wydania: 2016
Wydawnictwo: Czarna Owca
Tłumaczyła: Aleksandra Wolnicka
Seria: Florence Love, #1
Kategoria: literatura piękna
Liczba stron: 456

Print Friendly

2 przemyślenia na temat “„Ostatnia prowokacja” Louise Lee – przeznaczone tylko dla kobiet!”

  1. ~Magia Słowa pisze:

    Z miłą chęcią zapisuję ją na listę i przy okazji gdy będę w bibliotece następnym razem, to poszukam jej ;)

    1. Gaba pisze:

      Polecam, bo książka gwarantuje rozluźnienie i dużo śmiechu :) Może jeszcze jej nie być w bibliotece (chyba że chodzisz do takiej lepiej wyposażonej, bo u mnie to trudno o nowsze pozycje), ale warto na nią poczekać :)
      Pozdrawiam,
      Gaba

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>


  • Twitter
  • Facebook