„Dziewczyna, którą nigdy nie byłam” Caitlin Moran, czyli jak zbudować siebie

dziewczyna ktora nigdy nie bylam

Ponoć wiele ludzi – szczególnie z Wielkiej Brytanii – zna Caitlin Moran. Feministkę, felietonistkę, laureatkę wielu brytyjskich nagród. Ja sama nigdy wcześniej o niej nie słyszałam albo nie byłam świadoma, że to właśnie o tę pisarkę chodzi. Tym, co skłoniło mnie do sięgnięcia po jej najnowszą książkę Dziewczyna, którą nigdy nie byłam są bardzo dobre opinie, jakie spływają na temat jej innej pozycji Jak być kobietą?. Skoro poprzednia historia była udana to czy ta również taka jest? Pozostało sprawdzić.  

Johanna nie ma lekkiego życia. Jest gruba, biedna, mieszka na prowincji z rodzicami, którzy utrzymują się z zasiłku dla niepełnosprawnych. Jej matka niedawno urodziła bliźniaki i teraz cierpi na depresję poporodową, a ojciec – niespełniony muzyk – ciągle pije. Dziewczyna skazana została przez los na porażkę. Świat jednak wywraca się do góry nogami, gdy pewnego dnia dostaję propozycję pracy dla londyńskiego magazynu muzycznego.

Tak oto staje się Dolly Wilde – cyniczną, arogancką Panią krytyk. Porzuca dawne życie i wyrusza do Londynu, aby zawalczyć o lepszą przyszłość. Ale czy w całym tym szaleństwie uda jej się pozostać sobą?

Bardzo podoba mi się styl Caitlin Moran i to chyba właśnie on jest największym atutem tej pozycji. Nawet gdyby sama tematyka książki i zawarta w niej historia mi się nie spodobały – a tak nie było, o czym niżej – to nie sposób nie docenić jej ciętego języka, trafnych uwag, humorystycznych dialogów, komizmu sytuacyjnego, mocnych akcentów. Czytając Dziewczynę… miałam chwilami – szczególnie w początkowych rozdziałach – wrażenie, że oglądam serial komediowy i bardzo przypadło mi to do gustu. Lubię, kiedy pisarze z lekkością poruszają ważne kwestie, doceniam czarny humor, ironie i groteskę. Z drugiej strony niektóre sceny są naprawdę wstrząsające, więc to nie jest tak, że przez całą książkę się śmiejemy. To powieść z bardzo ważnym wydźwiękiem i nie należy traktować jej z przymrużeniem oka.  

Jeśli polecisz wystarczająco wysoko, jeśli przedostaniesz się ponad chmury, dotrzesz tam, gdzie lato nigdy się nie kończy.

Na plus wypada także główna bohaterka, a jednocześnie narratorka Johanna – dziewczyna bardzo osobliwa, nietypowa, która otwiera przed nami drzwi do swojego świata. Nie potrafię porównać jej do żadnej innej postaci, a to już coś. Miła odmiana. Podoba mi się, że autorka umiała ukazać jej przemianę wewnętrzną, proces dorastania ze wszystkimi jego jasnymi i ciemnymi twarzami. Poznajemy też inną wersję Johanny. Dolly Wilde to osoba, którą wiele z nas chciałoby, choć przez chwile być. Bezkompromisowa, biorąca od życia to co chce, niebojąca się przygód (również tych seksualnych). Walczy i wygrywa. Ale czy na pewno może czuć się zwycięzcą?

Teraz coś o wadach. Muszę wspomnieć, że nie jestem do końca przekonana, do niektórych scen i rozwiązań fabularnych. Johanna to ciekawa postać, ale pewne zachowania odrzucały mnie i drażniły. Wydaje mi się, że autorka trochę przesadziła tworząc portret młodej osoby, która zatraciła się w wolności i podbojach. Rozumiem natomiast, że w ten sposób Moran chciała coś zobrazować i czegoś czytelnika nauczyć.

Świat jest trudny, a każdy z nas jest kruchy, więc po prostu spróbuj być miły.

Ta książka to połączenie trzech kluczowych tematów: szukania własnego ja, seksu i muzyki. Autorka bardzo często porusza tematy erotyczne i jest ich w tej historii dużo. Moran nie boi się pisać o rzeczach kontrowersyjnych (lub w jakimś sensie niestosownych). Masturbacja, utrata dziewictwa, ćpanie, upijanie się. Opowiada o nich szczerze, bez owijania w bawełnę. W tej książce nie ma wstydu tylko przekonanie, że wszystko jest dla ludzi. Całość zanurzono w klimacie lat 90-tych, czasach tak innych od obecnych, a jednak tak bliskich naszemu sercu. Naprawdę przyjemnie było cofnąć się do przeszłości.

Polecam Dziewczyna, którą nigdy nie byłam zarówno nastolatkom (tym starszym), jak i kobietom, które nie boją się czytać o tematach tabu. To naprawdę ciekawa, mocna powieść, która skłania do myślenia i refleksji. Bije od niech pewna energia, którą trudno pojąć. Nie należy do moich ulubionych, ale bardzo dobrze mi się ją czytało. Na pewno pozycja warta uwagi. Znalazło się kilka elementów, które mi się nie podobały i nie potrafię o nich zapomnieć, jednak odkładam książkę na półkę z zadowoleniem, że poświęciłam jej czas i oczekuję kolejnego tomu.

Ocena: 3.5/5

Recenzowała: Sylwia Czekańska

Za możliwość przeczytania książki dziękuję:
Wydawnictwu Czarna Owca

INFORMACJE:
Data premiery: 27 kwietnia 2016
Tom: I
Wydawnictwo: Czarna Owca
Tłumaczenie: Joanna Golik-Skitał
Kategoria: literatura obyczajowa
Liczba stron: 392

Print Friendly

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>


  • Twitter
  • Facebook