„Puch ostu. Fraszki o życiu i miłości” Jan Sztaudynger – mistrz zwięzłego słowa

puch ostu

Nie ma dobrego sposobu na zrecenzowanie poezji. Opinia o wierszu wynika oczywiście w dużym stopniu z wiedzy – lub jej braku – na temat konstrukcji, środków stylistycznych itd. jednak dla mnie osobiście liczy się przede wszystkim wydźwięk i odczucia, jakie towarzyszyły mi podczas poznawania utworów. Dlatego nie da się jasno stwierdzić: tak, to Ci się spodoba albo Nie, absolutnie nie! Możemy jedynie powiedzieć: mnie to poruszyło, spróbuj i Ty.

Widząc zbiór fraszek Jana Sztaudyngera wiedziałam, że muszę go mieć.
Może Wam się wydawać, że nie znacie tego poety, ale jesteście w błędzie. Znacie go! Po prostu nie zdajecie sobie sprawy, że to on. Krótkie, w dużym stopniu radosne mini wierszyki okrążają Internet po kilka razy w ciągu miesiąca i znaczna ich część wyszła spod pióra właśnie Jana Sztaudyngera.

Nie zgnębi

Nie zgnębi mnie byle przytyk,
w dupie miejsce mam dla krytyk…

W tym roku Wydawnictwo Literackie postanowiło wydać Puch ostu. Fraszki o życiu i miłości, czyli najbardziej dobitne, radosne, sarkastyczne, ale też i wzruszające dzieła, jakie pozostawił nam po sobie poeta. Są to bez wątpienia utwory, które dzięki swej prostocie zapadają w pamięć. Trafiają w punkt i poruszają. Ich siłą jest fakt, że autor nie musiał silić się na przesadny dramatyzm, ale podarował swoim czytelnikom lekkość, nostalgiczność i humor, zamykając je w kilku krótkich wersach. Poezja wielu kojarzy się z patosem, co łączy się z udawanym tragizmem i po prostu nudą. Sztaudynger pokazuje im środkowy palec i udowadnia, że czytając wiersze można się śmiać.

Ach, już niejedna

Ach, już niejedna jak but głupiutka
Wystrychnęła mędrca na dudka.

Z pod mojej klawiatury nie wyjdzie inna opinia niż pochwała dla poezji Jana Sztaudyngera. Uwielbiam jego fraszki i zdania nie zmienię. A w przypadku tego wydania, przesyłam także wyrazy uznania do wydawnictwa za przepiękną okładkę (w moim ulubionym kolorze), dopracowaną wyklejkę i cudne, klasyczne odznaczenia rozdziałów. Na uwagę zasługuje także fakt, że w doborze wierszy pomagała prawnuczka poety – dziesięcioletnia Ania oraz Dorota Sztaudynger-Zaczek. Inaczej patrzy się na nowe wydanie dzieł pisarza, wiedząc, że w pracy nad nim udział wzięła krew z jego krwi.

Polecać poezję to jak polecać pierogi obcokrajowcowi. Posmakuje tylko temu, kto ma serce dobre, a umysł otwarty. Czy jakoś tak ;)

Ocena: 5/5

Recenzowała: Sylwia Czekańska

Za egzemplarz dziękuję:
Wydawnictwu Literackiemu

INFORMACJE:
Rok wydania: 2016
Wydawnictwo: Literackie
Kategoria: poezja
Liczba stron: 448

Print Friendly

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>


  • Twitter
  • Facebook